Mini burgery rybne z mozzarellą

Miałam smaka na... Domowe frytki z batatów. Spontanicznie  wymyśliłam do nich szybkie burgery rybne z piekarnika. Troche sprowokował mnie dorsz czarny leżący w lodówce  i wiórki mozzarelli, które kupiłam z myślą o zapiekankach. Wyszły z tego całkiem zacne „kotlety”.



hosting


- 400 g filetów z białej ryby (np. dorsz lub halibut),
- 1 jajo,
- 4 łyżki mąki jaglanej,
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej,
- 80g mozzarelli w wiórkach,
- łyżka posiekanego koperku,
- do przyprawienia : pieprz biały i ziołowy, jedno „wyciśnięcie” soku z cytryny.

Rybę należy umyć i osuszyć, oskórować jeśli mamy filety ze skórą. Wrzucić w kawałkach do misy blendera/malaksera. Dodać pozostałe składniki i zblendować na gładką masę. Wymieszać z mozzarellą i uformować kulkę, którą następnie delikatnie uformować w kształt burgera. Obtoczyć w mące jaglanej (lub bułce tartej). Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni (termoobieg) przez 30 minut. 

W tym czasie można przygotować dodatki, ja postawiłam na owe frytki z batatów i gotowane na parze brokuły.

Curry z kalafiora i soczewicy

Tegoroczne, ciepłe lato  powoli chyli się ku końcowi. Czuć już w chłodniejszym powietrzu zapach jesieni, który rozbudza apetyty na aromatyczne, rozgrzewające dania. Idealnym na taki wrześniowy obiad jest moja ulubiona wariacja na temat curry.

hosting
Składniki ( porcja dla 4 osób) :

🔸 mały kalafior,
🔸 kawałek dyni ok. 200g,
🔸 szklanka zielonej soczewicy,
🔸 cebula,
🔸 duży ząbek czosnku,
🔸 kartonik przecieru pomidorowego (bez soli),
🔸 szklanka bulionu warzywnego,
🔸 przyprawy - pieprz czarny szczypta, 1/4 płaskiej łyżeczki - kmin rzymski, kurkuma, kardamon, imbir, papryka czerwona,
🔸 świeża kolendra lub natka pietruszki. 

Dodatkowo do podania ryż basmati lub kasza bulgur. 

Sposób przygotowania : 

Szklankę soczewicy zalać wodą. W głębokim garnku rozgrzać łyżkę oleju rzepakowego. Zeszklić drobno pokrojoną cebulę. Dodać rozdrobniony czosnek  oraz przyprawy. Chwilę podsmażyć i dodać kalafior starty na tarce oraz posiekaną dynię. Wymieszać i pozostawić chwilę aby warzywa przeszły aromatem przypraw. Zalać wszystko szklanką ciepłego  bulionu warzywnego oraz przecierem pomidorowym. Odsączyć soczewicę i dodać do garnka.  Wymieszać i pozostawić danie  a wolnym ogniu do miękkości warzyw oraz zredukowania sosu (ok. 15 min).  Pod koniec gotowania dodać poszatkowaną kolendrę lub natkę pietruszki. 

W wersji dla dorosłych można pokusić się o dodanie łyżki sosu sojowego. Ze względu na podsmażanie przepis podałam dziecku 10 miesięcy +. 

Leniwe leniwe (pierogi)

Leniwe leniwe (pierogi)

Przyszedł nieco szybciej niż zwykle, ale już jest. Sezon na truskawki i upały trwa w najlepsze. Kiedy za oknem ukrop, a i w kuchni wcale nie jest lepiej, nie planuję skomplikowanych obiadów. Pewnie z lenistwa, bo komu chce się wtedy stać przy garach? Poniższy przepis idealnie wpasowuje się w letnią aurę i smakuje dobrze zarówno jako obiad, podwieczorek a nawet i śniadanie.



Składniki :

Pierogi
🔸 kostka twarogu drobno mielonego 200g, najlepiej półtłustego,
🔸 1 jajko,
🔸 pół szklanki mąki pszennej.

Sos truskawkowy
🔸garść truskawek,
🔸kilka listków mięty,
🔸łyżka syropu  daktylowego.hh

Sposób przygotowania :

Kostkę twarogu przełożyć  do miski i rozgnieść  widelcem. Klasyczny twaróg lepiej zmielić przez maszynkę lub przecisnąć przez sito, aby w kluskach nie było grudek. Żółtko oddzielić od białka, dodać do twarogu i wymieszać. Białko  ubić na sztywną pianę i połączyć z masą. Dodać mąkę. Masa wychodzi dość klejąca ale wystarczy obsypać ją lekko mąką i bez problemu daje się uformować w rulon i porcjować nożem. Przygotowane pierogi wrzucać na wrzącą wodę i gotować do momentu wypłynięcia.


W

Odszypułkowane truskawki, listki  mięty i łyżeczkę syropu daktylowego umieścić w misie blendera i lekko zblendować. Przełożyć do garnuszka i krótko podgotować do zredukowania sosu (ok. 5min). 

Celowo nie dodawałam cukru do pierogów ponieważ podawałam je niemowlakowi. W wersji dla dorosłych czy starszych dzieci można dodać cukru wanilinowego, ale sos truskawkowy jest wystarczająco słodki. 


Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów

Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów

Mój ulubiony przepis z wykorzystaniem pachnących pomidorów malinowych. Wszystkie pomidorówki z koncentratu drżyjcie.



Składniki :

🔸2 litry bulionu warzywnego/drobiowego*
🔸2 kg dojrzałych pomidorów  malinowych,
🔸 2 duże cebule.
🔸 suszona bazylia,
🔸 łyżka masła klarowanego.

Sposób przygotowania :

Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić. Cebulę drobno poszatkować i powoli podsmażać na rozgrzanym maśle klarowanym,  a gdy zmięknie dodać pomidory i szczyptę suszonej bazylii. Dusić na wolnym ogniu ok. 20-30 minut aż całość odparuje i będzie przypominała sos.
Zagotować bulion. Przez sitko stopniowo dodawać masę pomidorową dociskając drewnianą łyżką aby pusciła więcej soku. Finalnie na sicie powinny zostać tylko pestki i trochę cebulowo-pomidorowej pasty. 

*Ja użyłam bulionu drobiowego przygotowanego z ekologicznej piersi kurczaka. Niemowlętom nie poleca się podawania  wywarów na kościach. 
Proste guacamole (prawie)

Proste guacamole (prawie)

Wstaję rano i jakoś nie mam ochoty cudować z tym śniadaniem. W lodówce jajka, w szafce pewnie jakaś kasza... Pomysłu brak, kiedy napotykam pod ręką awokado. Od razu przychodzi mi do głowy szybka pasta kanapkowa ala guacamole. „Ala” ponieważ oryginalnych składników zazwyczaj nie posiadam. Plus, ja lubię jeszcze dodać pomidora.



Składniki :

🔸 1 dojrzałe awokado,
🔸 ząbek czosnku,
🔸 cytryna do wyciśnięcia (w oryginalnym przepisie limonka),
🔸garść natki pietruszki (jeśli masz - daj świeżą kolendrę),
🔸 mały pomidor malinowy,
🔸 opcjonalnie - odrobina soli i pieprzu.



Sposób przygotowania :

Całkiem ekspresowy. Pomidora należy sparzyć. Awokado przekroić na pół i wydrążyć delikatnie łyżką przy skórce. Jeśli jest miękkie i dojrzałe,  wnętrze powinno ładnie się oddzielić. W miseczce pognieść je widelcem na papkę. Skropić  sokiem z cytryny i dorzucić  przeciśnięty przez praskę mały ząbek czosnku. Dodać  pokrojonego w drobną kostkę pomidora. Natkę pietruszki poszatkować i wymieszać z pozostałymi składnikami.

Solą i pieprzem doprawiłam po przygotowaniu kanapeczek dla malucha. :)


Jak to było u nas z tym całym „rozszerzaniem diety”?

Jak to było u nas z tym całym „rozszerzaniem diety”?

Trochę czekałam na ten moment, a trochę się bałam. Jak to będzie? Czy mała będzie chciała jeść? Czy ja będę umiała podać jej to jedzenie? Czy uda nam się karmić metodą BLW? Te i tysiące innych pytań kłębiły mi się w głowie kiedy martwiąc się wertowałam kolejne książki o rozszerzaniu diety.



W końcu bariera sześciu miesięcy zbliżała się nieuchronnie. Dziecko dalej nie próbuje i nie potrafi siedzieć. To co w końcu z tym BLW? Może jednak słoiczki? Nie, przecież postanowiłam sobie, że będę sama gotować. Dobra, w takim razie ugotuję i zblenduję. Ciśnienie aby mój bobas lubił wybór jakoś przeszło.

I tak zleciały mi pierwsze dwa tygodnie. Gotowałam na parze jedną marchewkę, jednego ziemniaka czy brokuła i gniotłam widelcem albo blendowałam. Ile z tego zjadała moja córka? Prawie nic, ledwo lizała łyżeczkę. A matka nakupowała bio, eko, najlepszych w mieście warzywek i co? Po tych dwóch tygodniach przez jakiś czas postanowiłam podawać słoiczki. Nie denerwowałam się na ilość marnowanego jedzenia a ze słoiczków znikało coraz więcej. Najbardziej interesująca w pewnym momencie stała się jednak łyżeczka. Do tego stopnia, że jedzenie zamiast do buzi było rozchlapywane wszędzie indziej. Szok, ile siły mają te małe rączki. Pojawiła się też siła do samodzielnego siedzenia. Przeniosłyśmy się wtedy z leżaczka do krzesełka do karmienia - nieśmiertenego plastiku z Ikei (najlepszy wybór, serio).

Ugotowałam pierwszy obiad w kawałkach. Makaron rurki, trochę sosu pomidorowego, różyczka brokuła i marchewka. Ku mojemu zdziwieniu, bobas sam wiedział co ma robić. I nawet nie narobił takiego bajzlu jakbym się spodziewała. Mam co prawda w posiadaniu ekologiczny odkurzacz piorący w postaci nieposkromionego na jedznie psa, jednak i tak obawialam się bałaganu. Obyło się jednak bez ofiar w postaci rozpaćkanych warzyw czy wgniecionego w dywan makaronu. Od tego dnia zaczęłam przygotowywać posiłki samodzielnie i każdego dnia obserwuję jak coraz więcej ląduje w brzuszku mojego dziecka a nie w jego oku, uchu czy wgniecione we włosy.

Bezglutenowe racuchy z jabłkami

Bezglutenowe racuchy z jabłkami

Śniadaniowa klasyka z dzieciństwa w trochę zdrowszej wersji. Nie oznacza to jednak, że mniej smaczna. Nie wymaga miksera i robi się ultra szybko, co przy uwieszonym przy boku bobasie jest na wagę złota.



Składniki (na 6 średnich placków) :

🔸 2 jabłka,
🔸 szklanka mąki ryżowej,
🔸 jogurt naturalny 200g,
🔸 1 jajko,
🔸 łyżka syropu daktylowego (można zastąpić np. połową dojrzałego banana lub innym słodzidłem),
🔸 łyżeczka sody oczyszczonej.
🔸 masło klarowane lub olej kokosowy do muśnięcia patelni (można pominąć - udadzą się również na suchej).



Sposób przygotowania :

W misce wymieszać drewnianą łyżką jogurt, jajko i syrop daktylowy na jednorodną masę. Mąkę przesiać przez sitko  z łyżeczką sody oczyszczonej i dodać do połączonych wcześniej składników. Jabłka zetrzeć na tarce przez grube oczka i wymieszać z gotowym już ciastem racuchowym. Rozgrzać patelnię i delikatnie musnąć masłem/olejem kokosowym, lub pozostawić suchą. Smażyć ok. 2 minuty z każdej strony, aż placuszki będą rumiane.

Najlepiej smakują podane ze świeżymi owocami i np. łyżką jogurtu greckiego. Ja dodałam odrobinę musu kokosowego, gorzkiego kakao, banana, kiwi i listki mięty.
Copyright © 2014 Mama, mniam! , Blogger